Deutschland online bookmaker http://artbetting.de/bet365/ 100% Bonus.

Download Template Joomla 3.0 free theme.

V Pilskie Dyktando 500

W zeszłą sobotę, 8 kwietnia 2017 roku, każdy powyżej 16 roku życia mógł zmagać się w V Pilskim Dyktandzie 500 pod patronatem prezydenta miasta Piła Piotra Głowskiego oraz Rady Języka Polskiego przy Prezydium PAN, który odbył się w Regionalnym Centrum Kultury. Nasi uczniowie również podjęli się tego zadania.

Dyktando napisane przez profesora Andrzeja Markowskiego, przewodniczącego Rady Języka Polskiego przy Prezydium PAN, standardowo zaskoczyło piszących. Bogate słownictwo oraz spójny tekst charakteryzuje styl prof. Markowskiego, który skromnie potwierdził, że tegoroczny tekst jest naprawdę łatwy.
Po napisaniu dyktanda, chętni mogli wysłuchać inspirującego wykładu profesora na temat form językowych.

Biorącym udział gratulujemy i życzymy sukcesów w przyszłym roku!

Poniżej przedstawiamy tekst tegorocznego dyktanda, którego tematem była wiosna. Sprawdź, czy ty umiałbyś to napisać!

O wczesnowiosennym poranku przylaszczki, znużone nie najkrótszym oczekiwaniem na choćby quasi-dodatnią temperaturę, z wolna wychynęły przy dróżce spopod lekko rozpulchnionej ziemi. To stąd, to zowąd słychać też było ścichły szelest śnieżyczek przebiśniegów wyrzynających się tu i ówdzie na przekór nie najkorzystniejszej aurze.
Znienacka nad świeżo zorany ugór nadciągnęły z klangorem żurawie, powracające zza Morza Śródziemnego, z Afryki Północnej, a ściślej z południowego Sudanu. Okrążywszy pole, niespiesznie lądowały tuż-tuż obok zszarzałej miedzy i, wytrzeszczając oczy, wypatrywały żeru. Z rozrzewnieniem wspominały zżerane wcześniej słodkowodne szczeżuje znad Nilu.
Dżdżownice, te najbardziej znane skąposzczety, dotąd przeżuwające spokojnie próchnicę, czym prędzej dały nura w głąb gleby, by uniknąć nie miłego, lecz wręcz zabójczego kontaktu z ptakami wszystkożercami. Przerażone śnieżnobiałe śnieżyczki pragnęłyby jak najrychlej wrócić do swoich zimowych pieleszy, lecz matka natura nie wyposażyła ich w mechanizm pozwalający na taką ekstrawagancję. Przylaszczki czuły się nieco bezpieczniejsze z powodu swoich zimozielonych liści, teraz wprawdzie jasnozielonych, ale przykrytych ciemnoniebiesko-fioletowymi kwiatami, tylko co nieco różniącymi się od barwy otoczenia. Ach, niechżeżby się tu pojawił jakikolwiek zwierz, który zharatałby bruzdy i wypłoszył przebrzydłe żurawie – zamruczał zmurszały strach na wróble, z nagła nadwerężony podmuchem wiatru od żurawich skrzydeł-wahadeł.
O, niezmierzone są wyroki natury! Bo oto w okamgnieniu spoza kępy modrzewi wybieżała ku polu wataha loch i odyńców, najpewniej w okresie rui, bo goniących pospołu, i nie zważając na struchlałą kwietną florę i żurawią faunę, przegalopowała przy dróżce i przez ugór. Strwożone żurawie wzbiły się ku horyzontowi, tworząc klucz, a drobnolistne kwiatki stulając listki, przychyliły się co najbliżej do gruntu. Dżdżownice zaś, słysząc tętent nad sobą, pozostały nieporuszone w swojej ekstrakryjówce.
Po półgodzinie można by rzec, że wszystko wróciło do normy, gdyby nie sponiewierany strach na wróble, który nie przeżył tej superdobrej zmiany.

Czytany 244 razy

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zamiany ustawień cookies w przeglągarce. polityka cookies.